niedziela, 18 lutego 2018

Wulgarnie o miłości - "Don Jon"

Don Jon (2013), reż. Joseph Gordon-Levitt

Znalezione obrazy dla zapytania don jon

Chciałbym na początku tej recenzji podzielić się z Wami anegdotą z mojego życia. Mam pewnego znajomego, który wprost idealnie przypomina mi tytułowego Don Jona, granego przez Josepha Gordona-Levitta. Ów facet ubiera się w tylko w drogie, markowe i obcisłe ciuchy, chodzi tylko na imprezki i siłownię, niema stałej pracy, zalicza kolejne jednorazowe podboje miłosne. I tak już kupę lat. Na pierwszy rzut oka wydaje się osobą, którą po prostu nie chce się znać, prawda?Czasem jednak zdarzało mi się z nim pogadać, tak sam, na sam. Wtedy zauważałem w nim jakieś... drugie dno, pokłady, no nie wiem, świadomości. Mój znajomy chyba wiedział, że to co robi i kim jest, to zwykła maska, którą ubiera całkiem świadomie, ponieważ nie umie już być kimś innym. Facet jest teraz raczej smutnym kolesiem w średnim wieku, ma dziecko na koncie (pewnie więcej ich krąży po świecie), na które alimenty płaci jego... mama. Nie ma praktycznie nic, żyje u rodzicielki w domu. Każdy z nas chyba zna ten typ facetów. ja jednak wiem, że w moim znajomym jest coś więcej. Coś, czego on nigdy nie wypuścił "na zewnątrz". Dlatego tak bardzo mi się spodobał Don Jon, bo wbrew pozorom film ten nie jest jednowymiarowy - nie krytykuje tylko i wyłącznie postacie imprezowych żigolaków, ale ukazuje w nich coś jeszcze. Coś prawdziwego.

Znalezione obrazy dla zapytania don jon

Wielowymiarowość - to jest słowo, które chyba najlepiej określa film Gordona-Levitta. Trudno jest zaklasyfikować tę produkcje do jakiegoś konkretnego gatunku - są tu elementy dramatu, komedii i romansu. To, co początkowo najbardziej rzuca się w oczy, czyli sfera pornografii, szokujące obrazy, sceny, słownictwo i tematyka, są tylko pewnego rodzaju zasłoną dymną do tego, co chcą nam przekazać twórcy, czyli pewnej prawdy życiowej - każdy z nas wchodzi w pewnego rodzaju szufladki, schematy życiowe, z których niektórym udaje się czasem wyjść, a innym nie. Cały film jest tak naprawdę wielkim pytaniem o prawdziwą naturę związku między dwojgiem ludzi - czy to szufladka, gra pozorów, czy też coś więcej? Obraz młodego przystojniaka, który szuka idealnej, spełniającej jego erotyczne fantazje rodem z Pornhuba dziewczyny, jest nie tyle przerysowany, co prawdziwy. Tym bardziej zaskakujący jest finał historii, którego oczywiście nie zdradzę. Fenomenalnie ukazane jest w Don Jonie wzajemne uprzedmiotawianie ludzi - zarówno młoda piękność grana przez Scarlett Johanson, jak i główny bohater, traktują siebie jako przedmioty, nie podmioty. Jon próbuje dzięki niej coś zmienić w swoim życiu (świadomie, lub nie), a ona chce mieć piękną, idealną zabawkę - dopasowanego do wymogów bogatego świata chłopaka. Doskonale w tę zakłamaną, sztuczną rzeczywistość pierwotnych instynktów wkracza bohaterka grana przez Julianne Moore. Jej prawdziwość i bezpośredniość są prawdziwym lekiem na... "przypadłość", z którą zmaga się Jon.

Znalezione obrazy dla zapytania don jon

Film Josepha Gordona-Levitta jest obrazem szokującym, bo wulgarnym. Spotkał się z różnym odbiorem. Do mnie jednak trafił, ponieważ znam ludzi, którzy żyją tak, jak bohaterowie przedstawieni w filmie. Wiem, że to obraz, który wcale nie odbiega od rzeczywistości. Szczerze polecam tym, którzy mają ochotę zmierzyć się z nieco... innym kinem romantycznym.

Końska ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz