Za niebieskimi drzwiami (2016), reż. Mariusz Palej

Wiem, że nie jest to świeżynka, ale czasami koń lubi zjeść coś wczorajszego. Dlatego w końcu, dosyć zaintrygowany obejrzałem Za niebieskimi drzwiami i... do dzisiaj mam mieszane odczucia. Dlaczego? Jest dosyć dużo powodów. Nie chcę się jednak rozwlekać i być nieprecyzyjnym. Ocenię go więc na zasadzie plusów i minusów:

Plusy:
- ciekawa historia, która ma w sobie ogromny potencjał i niespodziewany zwrot akcji,
- jak na polską produkcję, to efekty specjalne są na wysokim poziomie,
- klimat.
Minusy:
- zbyt wiele uwagi poświecono chyba efektom, przez co nie wykorzystano trochę potencjału samej opowieści,
- za mało wchodzimy w psychikę bohaterów, brakuje ukazania ich głębi, motywacje niektórych postaci również są niejasne i sztampowe, co skutkuje niespójnością,
- kopiowanie za zachodu (niektóre efekty "żywcem" ściągnięte z amerykańskich produkcji).
Muszę przyznać, że rachunek zysków i strat wychodzi na zero. Film wydaje mi się bowiem całkiem przyzwoity, ale brakuje w nim jakiegoś autorskiego, rodzimego stempla, który by odróżnił produkcję Mariusza Paleja od tych zza oceanu. Kierunek w którym podążyli twórcy Za niebieskimi drzwiami uważam za naprawdę ciekawy. Warto nim podążać.
Wiem, że nie jest to świeżynka, ale czasami koń lubi zjeść coś wczorajszego. Dlatego w końcu, dosyć zaintrygowany obejrzałem Za niebieskimi drzwiami i... do dzisiaj mam mieszane odczucia. Dlaczego? Jest dosyć dużo powodów. Nie chcę się jednak rozwlekać i być nieprecyzyjnym. Ocenię go więc na zasadzie plusów i minusów:

Plusy:
- ciekawa historia, która ma w sobie ogromny potencjał i niespodziewany zwrot akcji,
- jak na polską produkcję, to efekty specjalne są na wysokim poziomie,
- klimat.
Minusy:
- zbyt wiele uwagi poświecono chyba efektom, przez co nie wykorzystano trochę potencjału samej opowieści,
- za mało wchodzimy w psychikę bohaterów, brakuje ukazania ich głębi, motywacje niektórych postaci również są niejasne i sztampowe, co skutkuje niespójnością,
- kopiowanie za zachodu (niektóre efekty "żywcem" ściągnięte z amerykańskich produkcji).
Muszę przyznać, że rachunek zysków i strat wychodzi na zero. Film wydaje mi się bowiem całkiem przyzwoity, ale brakuje w nim jakiegoś autorskiego, rodzimego stempla, który by odróżnił produkcję Mariusza Paleja od tych zza oceanu. Kierunek w którym podążyli twórcy Za niebieskimi drzwiami uważam za naprawdę ciekawy. Warto nim podążać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz