wtorek, 31 października 2017

Kung Thor Fury - "Thor: Ragnarok"

Thor: Ragnarok 2017, reż. Taika Waititi

Znalezione obrazy dla zapytania thor ragnarok

Muszę na wstępie zaznaczyć, że nie będzie to zwyczajna recenzja, ale pewna synteza nowych zjawisk w kinie. Wiem, brzmi poważnie, ale bądźcie spokojni, nie zaleję was patosem, to nie w końskim stylu. Wręcz przeciwnie, będzie lekko i przyjemnie. Jakiś czas temu wieszczyłem w jednym z artykułów (znajdziecie go na blogu), koniec ery filmów superbohaterskich. Pisałem tam, że obrazy w stylu Avengers, Justice League itp. powoli tracą swoją rację bytu i najzwyczajniej przejadają się widzom. Film Taiki Waititiego, twórcy zabawnego What We Do in the Shadows, utwierdził mnie w tym przekonaniu i udowodnił (przekornie) moją rację. Thor: Ragnarok jest bowiem pierwszym, oprócz Dedpoola, za którego humorem zbytnio nie przepadam, świadomym i zdystansowanym wobec własnej konwencji filmem superbohaterskim. Jest też zwyczajnie bardzo dobrym obrazem i jednym z najlepszych produktów Marvela w historii.



Powierzając swój sztandarowy film takiemu reżyserowi jak Taika Waititi, znanemu z obśmiewania utartych konwencji w kinie, szefowie studia musieli mieć swój konkretny plan i świadomość tego, do czego zmierza gatunek, czyli końca. Świadczy to o inteligencji, uemiejetności interpetowania zjawisk społecznych przez producentów i osoby odpowiedzialne za przyszłość Marvela. Thor: Ragnarok jest bowiem pierwszą, pełnokrwistą komedią w starym stylu od tego studia, okraszoną elementami kina superbohaterskiego, świetną muzyką, przyzwoitym (zazwyczaj) humorem, dobrze rozpisanymi dialogami i postaciami. Twórcy filmu świadomie postawili na zupełnie nowe tony, podążając ścieżką dyskretnie wyznaczoną przez Logana, który na dobrą sprawę jest dramatem osadzonym w realiach uniwersum X-Menów, oraz wspominanego już Deadpoola. Ragnarok jest też kolejnym dowodem na to, że DC wobec największego konkurenta na rynku jest, na ten moment, niczym... komuna wobec zachodu - cofnięta w rozwoju o dobrych parę lat. W momencie, gdy Marvel zaczyna transformować, ewoluować do zupełnie nowej formy, DC robi to, co rywale stworzyli dawno temu. Coś czego widzowie już zwyczajnie nie chcą, czyli Justice League. Wrong!

Sam film nowozelandzkiego reżysera jest przede wszystkim świeży i ta świeżość służy mu niczym maść regenerująca na starzejącą się skórę - poprzednie części o bogu piorunów nie zrobiły tak wielkiej furory i były dosyć mocno krytykowane. Trzeba było więc odświeżyć tę serię. I tak po raz pierwszy Thor nie wydał mi się naiwnym, głupkowatym i patetycznym osiłkiem. O dziwo, przyćmił nawet świetnego Lokiego, który jednak swoim błyskiem w oku nadal kradnie dużą część filmu. Hulk rozwala i bawi, a Korg rozśmiesza do łez - to jest odpowiednia, nowoczesna forma przedstawiania potworów. System miażdży jednak stary, dory Jeff Goldblum, który w roli Grandmastera, odgrywa... samego siebie. Od czasów Muchy i przede wszystkim Parku Jurajskiego uwielbiam gościa, a tutaj najzwyczajniej daje popis swojego kunsztu i autoironii.

Znalezione obrazy dla zapytania thor ragnarok

Bardzo podoba mi się decyzja Waititiego o zmienieniu kursu na taki, jakim podążyli najpierw Strażnicy Galaktyki, czyli komiczności. Reżyser poszedł jednak o krok dalej, chociaż nie zrezygnował całkowicie z elementów superbohaterskich. Przez to film wpasowuje się w nurt i zjawisko, które też jest niejako naturalne, czyli umieszczanie produkcji w klimacie lat 80. Skąd ono się bierze, zapytacie? Otóż powoli pałeczkę w Hollywood i nie tylko zaczynają przejmować twórcy, którzy wychowali się właśnie w czasach syntezatorów, kina klasy B i barwności. Mając ogromne możliwości techniczne, wielkie budżety mogą się bawić konwencją i... spełniać własne marzenia z dzieciństwa. Takie produkcje, jak Kung Fury (tak, to jest protoplasta całego zjawiska), Strażnicy Galaktyki, Stranger Things, czy To są doskonałym tego dowodem. Każdy należy do zupełnie innego gatunku, ale łączy je jedno - odwołania, klimat i miłość dla lat 80.

Znalezione obrazy dla zapytania thor ragnarok

Świat superbohaterski upada, następuje Ragnarok, czyli koniec wszystkiego. Jednak podobnie, jak w mitologii nordyckiej, którą nomen omen potraktowano w najnowszych przygodach baaardzo luźno, po końcu świata następuje jego odrodzenie. W tym przypadku mamy do czynienia z ewolucją... i rewolucją, prowadzoną przez Korga mówiącego głosem Waititiego: "Nie potrzebujemy Supermana i Kapitana Ameryki!". Thor: Ragnarok to przełom i pozycja obowiązkowa dla każdego spragnionego emocji i śmiechu widza, któremu nieobcy jest klimat lat 80.

Końska ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz