poniedziałek, 20 marca 2017

Obecność 2 - recenzja


"Obecność 2" (2016), reż. James Wan

Znalezione obrazy dla zapytania obecność 2
Gdy koń spokojny, to i stajnia może być otwarta

Kto by się spodziewał, że pierwszy mój tekst będzie o horrorze? Na pewno nie ja! Jako szczery koń, przyznaję się - nie lubię straszności. Doprowadzają mnie do bojaźliwego rżenia. A to bardzo przykra sprawa... Nie inaczej było i w przypadku "Obecności 2". 

Wybrałem się na film z obawami. Tak, tak, z obawami!Pogalopowałem do kina, mówiąc sobie, że będzie dobrze, że najwyżej zamknę oczy, udam że śpię. Jestem już mądrym i doświadczonym koniskiem, niejedne horrorzysko widziałem, to też wiem, kiedy trzeba to zrobić. Na seansie okazało się jednak, że figa! Muszę powiedzieć, że omal nie zgubiłem podkówek, gdy raz, po raz podskakiwałem na kanapie ze strachu. Bo straszno było i czasem nawet niespodziewanie straszno. Co się chwali! To po pierwsze.

Po drugie: pomimo dogłębnego strachu, który mi jeżył grzywę na głowie i karku, nie mogłem oderwać wzroku od ekranu. Ostatnio tak miałem, gdy młodym źrebięciem byłem i oglądałem "Egzorcystę", "Blair Witch Projekt", czy "The Ring". W ciągu ostatnich lat przyzwyczaiłem się niestety do tego, że horrory działają na prostej, bazującej na pierwotnych ludzkich instynktach zasadzie - groźna muzyka, nagłe "BU!", duch, krew i mrok. A mi takie człowiecze instynkta są obce. Dlatego unikałem ich jak mogłem, a jak już dawałem szansę jakiemuś horrorzysku, to z rozczarowaniem odsuwałem wzrok od ekranu. Tak było. Tymczasem druga część "Obecności" przeraziła mnie i zarazem zafascynowała, co jest w obecnym kinie niezwykłą rzadkością. Wydaje mi się, że reżyser, pan James Wan (Łan, cóż za swojsko brzmiące nazwisko), chciał urzec widzów samą historią. Nie oznacza to, że "Obecność 2" to przełomowe, wybitne dzieło. Znajdziemy tam zwykłe, standardowe dla gatunku tricki. Podane są one jednak w przyjemnym "sosie".

Jeżlei nadal was nie przekonałem, to użyję najprostszego argumentu: "Obecność 2" to jest warta obejrzenia, ponieważ historia małżeństwa łowców duchów, które pomaga cierpiącej rodzinie, jest po prostu dobrym filmem. Nie wybitnym, ale naprawdę dobrym. Począwszy od wyrazistych postaci, po efekty, muzykę i oparty na faktach scenariusz. Oczywiście, stosowane tu są również metody, które mi się zwyczajnie, tak po końsku nie podobają, ale bez nich nie byłby to... horror. Polecam. No i tyle.


Końska ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz