czwartek, 23 marca 2017

Koń nie skacze bez powodu - "Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom"

Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom (2012), reżyseria: Wes Anderson

Podobny obraz

Nie będzie to standardowa recenzja Koń Movie. Nie mam zamiaru zbyt długo rozwodzić się nad specyfiką ujęć, wyjątkową konstrukcją bohaterów itp. itd. Powiem tylko tyle: są unikatowe. Chciałbym się skupić tylko na jednym aspekcie, który moim zdaniem spaja cały film w przepyszną całość - magii.

Uważam, że jest coś niesamowitego w świecie wykreowanym w Moonrise Kingdom. Zresztą ten pierwiastek niesamowitości można odnaleźć niemal w każdym filmie Wesa Andersona. Pytanie brzmi: gdzie jest owa magia i czym urzeka nas historia dwójki specyficznych, nieco wyobcowanych społecznie dzieci, które postanowiły uciec na bezludzie... dla miłości. Powiecie: co mogą dowiedziec dzieciaki na temat miłości? Twórcy udowadniają, że dosyć dużo.

Dumałem troszkę nad tym. Nie chciałem się jednak zagalopować w zbyt głębokich wywodach, zatrzymałem się zatem w biegu i skierowałem kłusem ku prostocie. W końcu doszedłem do oczekiwanego, jakże prostego, bo końskiego wniosku. W filmach teksańskiego reżysera mamy do czynienia ze swoistym paradoksem: otóż ukazane w nim dwa, pozornie wykluczające się światy, czyli dorosłych i dzieci, tak naprawdę są sobie bardzo bliskie. 


Jeżeli spojrzeć na życie "dojrzałych" kobiet i mężczyzn, widzimy tutaj problemy o tym samym napięciu emocjonalnym, powadze, jak te ukazywane w rzeczywistości dziecięcej. Dorośli robią głupie rzeczy, są pełni kompleksów, kłócą się o mało istotne rzeczy i mają dziwne marzenia i aspiracje. Dokładnie jak ich młodsi odpowiednicy. Na czym polega więc paradoks? A na tym, że wymienione aspekty są urokliwe tylko w wydaniu dzieci, a u dorosłych odarte są ze swojej magiczności. Dlaczego? Dojdźcie do tego sami.

Moonrise Kingdom polecam z całego końskiego serca wszystkim tym, którzy zachowali w sobie jeszcze nieco dziecka, albo chcą go w sobie odnaleźć.

Rżę rozmarzony,
Koń

Końska ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz