poniedziałek, 5 czerwca 2017

Jeżeli chodzi o miłość, nie może być mowy, by było jej zbyt dużo - "Jutro będziemy szczęśliwi"

Jutro będziemy szczęśliwi (2016), reż. Hugo Gélin

Znalezione obrazy dla zapytania Jutro będziemy szczęśliwi

Oglądając film Hugo Gélina nie sposób, nie odnieść się do kultowych już Nietykalnych, czyli francuskiego fenomenu kinowego ostatnich lat. Po końsku przyznam się wam, że jestem wielkim fanem historii Drissa i Philippe'a, dlatego Jutro będziemy szczęśliwi z góry miało wysoko postawioną poprzeczkę. Zdało jednak egzamin. I to całkiem solidnie. Mamy tu ten sam miks dobrego humoru, wzruszeń, dramatyzmu, śmiechu i łez, co w dziele Oliviera Nakache i Erica Toledano. No i jest też Omar Sy, który, przynajmniej momentami, nawiązuje do swojej najlepszej roli w karierze. Nie spodziewajcie się jednak, że obraz Gélina ślepo powiela ścieżki wytyczone przez poprzednika. Jutro będziemy szczęśliwi jest bowiem filmem, który, tworzy własny ślad w kinie światowym. Robi to może w nieco bardziej prosty, bezpretensjonalny sposób, ale przez to nawet bardziej wzrusza, niż Nietykalni.

Znalezione obrazy dla zapytania Jutro będziemy szczęśliwi

Historia luzaka i podrywacza - Samuela (Omar Sy), który zostaje zmuszony do bycia ojcem małej Glorii (świetna Gloria Colston), jest opowieścią o dorastaniu, przemianie, podejmowaniu decyzji i miłości ojca i córki. Nie takiej takiej bajkowej, nierealnej, ale prawdziwej i potężnej. Nawet pomimo cukierkowego opakowania, w które jest zawinięta. To jest największy atut filmu - świadoma gra z konwencją i kliszami love story. Pełno jest ich w kinie, łatwo się o nie wyłożyć. Tutaj stają się największą bronią twórców. Jutro będziemy szczęśliwi ukazuje nam bowiem paletę emocji, która wzruszy nawet najtwardszego widza, a zwroty akcji, które są naprawdę zaskakujące, dodatkowo wzmacniają zamierzony przez Gélina efekt. Nie zmieniają tego nawet niedociągnięcia i nierówności, których, wbrew pozorom, jest całkiem sporo.

Znalezione obrazy dla zapytania Jutro będziemy szczęśliwi

Aż mi się moje końskie serce kraje (ktoś mi też tego nie wybaczy), ale muszę trochę miejsca poświęcić krytyce niektórych elementów obrazu, które spowodowały, że Jutro będziemy szczęśliwi nie zostanie może arcydziełem kina, ale bardzo dobrym, wzruszającym filmem. Po pierwsze, chciałbym zwrócić uwagę na wspomniane już nierówności - niektóre gagi, niemal cały wstęp, wydają się wplecione niemal na siłę. Jak dla mnie, prawdziwy film zaczyna się od momentu ponownego pojawienia się matki Glorii (więcej nie będę spoilerował). Poprzednie fragmenty są zupełnie zbędne. Mimo wszystko, w produkcji Gélina wyczułem też nieco zbyt nachalne wymuszanie łez i granie na silnych emocjach oglądającego. Wzruszenia są tu  w wielu momentach z widza niemal wyciskane. Czy to jednak wada? Wszystkie moje zarzuty blakną jednak wobec całości obrazu, który wciąga. Nawet taki grzywiasty malkonent, jak ja może oddać się urokowi i uronić niejedną łzę podczas seansu.

Jutro będziemy szczęśliwi jest doskonałą propozycją na romantyczną randkę (sprawdzone info), wieczór wzruszeń i chandrę. Wyciska łzy, śmieszy i wciąga w wyjątkowy sposób, przez co jesteśmy w stanie przymknąć oko na wszystkie niedoskonałości, które przytrafiły się jego twórcom.

Końska ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz